|
Z wirusem kataru i przeziębienia, i z wieloma innymi wirusami zainfekowany
organizm może sobie poradzić sam. Jest to możliwe dzięki układowi
odpornościowemu, który pełni rolę naszego osobistego lekarza. Jednak
w przypadku wirusa HIV (human immunodeficiency virus) jest inaczej.
HIV namnaża się w limfocytach T CD4+ - podstawowych komórkach układu
odpornościowego. Wskutek niszczenia tych limfocytów następuje powolne,
trwające nieraz wiele lat, osłabianie naszego “wewnętrznego
lekarza” odpowiedzialnego za zwalczanie zarazków i toksyn.
W pewnym momencie organizm staje się bezbronny wobec drobnoustrojów,
które w normalnych warunkach nie wywołują żadnych objawów chorobowych.
Mamy wówczas do czynienia z nabytym zespołem upośledzenia odporności,
czyli AIDS (acquired immune deficiency syndrom). Dotąd taki stan
nieuchronnie prowadził do śmierci chorego. Jednak w ostatnich
latach nastąpił szybki postęp w terapii.
Dzięki najnowszym zasadom leczenia można już pokonać niezwykłą zdolność
uodparniania się wirusa HIV na kolejne generacje leków...
Obecnie
wiadomo, że skuteczna kuracja powinna zmniejszyć liczbę wirusów
HIV poniżej 50 w 1 ml krwi, co nie dezorganizuje układu odpornościowego
i pozwala skutecznie chronić zdrowie przed zarazkami i toksynami.
Medycyna biorąc to pod uwagę określiła optymalne metody leczenia
nosicieli wirusa i zaczyna odnosić znaczące sukcesy. Dowodem tego
jest np. stwierdzany u prawidłowo leczonych pacjentów ponowny wzrost
liczby komórek odpornościowych - limfocytów do optymalnej
liczby i ogólnie dobry stan zdrowia.
| Słabe
punkty wirusa HIV |
Podstawą
skutecznej terapii w zwalczaniu zakażenia wirusem HIV stało
się rozpoznanie jego“wrażliwych na leki tzw. słabych
punktów.
Ponieważ
wirus HIV jest tzw. retrowirusem zbudowanym z kwasu rybonukleinowego
(RNA), zaś do tworzeniem się nowego wirusa wewnątrz
ludzkich komórek steruje jego DNA - (kwas dezoksyrybonukleinowy)
- musi nastąpić przekształcenie RNA-HIV w DNA-HIV. Bierze
w tym udział enzym wirusowy - odwrotna transkryptaza –
której działanie możemy zniszczyć odpowiednimi lekami.
Leki
blokujące aktywność odwrotnej transkryptazy dzielą się
na dwie grupy.
Pierwsza
to analogi nukleozydów (NRTI). Ich działanie polega na “oszukaniu”
wirusa poprzez dostarczenie mu “wadliwych” białek
(tzw.nukleozydów) niezbędnych do budowy DNA-HIV. Wirus korzysta
z imitacji pełnej wad dostarczonej w leku i dalej nie może
się namnażać. Druga grupa leków to tzw. nienukleozydowe
inhibitory odwrotnej transkryptazy (NNRTI). Działają one niszczycielsko
bezpośrednio na enzym wirusa, którego brak uniemożliwia budowę
DNA-HIV..
Innym,
wrażliwym na destrukcję przy pomocy leków punktem wirusa HIV
jest tworzenie się jego białek w ludzkich komórkach. Wystarczy
nie dopuścić do ich reprodukcji, aby zahamować namnażanie
się wirusa.. Do powstawanie w pełni ukształtowanych białek,
umożliwiających odtworzenie infekcyjnej kopii wirusa HIV niezbędny
jest inny enzym - proteaza. Zarejestrowano już wiele leków,
skutecznie ją niszczących. Zahamowanie aktywności proteazy
przez te leki zwane inhibitorami proteazy (PI) powoduje powstawanie
ułomnych, “niedojrzałych” wirusów HIV, które nie
są zdolne do zakażania następnych komórek.
|
|
Jeden lek nie jest skuteczny |
Jak dowiodły doświadczenia ostatnich lat - pojedynczy lek
nie daje osłony przed chorobą. Wirus HIV “broni się”
przed jego działaniem - szybko zmieniając budowę swych enzymów.
Po czasie – mierzonym w miesiącach lub tylko w tygodniach
– HIV wytwarza nowe enzymy-mutanty o tak odmiennej budowie
chemicznej, że zastosowany do ich niszczenia lek przestaje
działać.
Obecnie udało
się opracować nowe, skuteczne standardy leczenia AIDS. Najważniejszą
ich regułą jest zasada wielolekowej terapii – zwanej
skojarzoną lub kombinowaną. Polega ona na hamowaniu namnażania
się wirusa we wszystkich jego fazach wrażliwych na leki..Chodzi
tu o zahamowanie działania nie jednego, lecz obu wspomnianych
enzymów – odwrotnej transkryptazy i proteazy i to w
sposób możliwie trwały.
Kuracja
wielolekowa daje dużą szansę, że wirus nie wymknie się spod
niszczącego działania leków. Jeśli np. jeden z jego enzymów
zmieni swą budowę i umknie spod kontroli jednego leku, to
pozostanie jeszcze pod kontrolą drugiego. Wielolekowa blokada
skutecznie zabezpiecza przed niekontrolowanym, lawinowym rozwojem
wirusa. Rozwój taki, po osiągnięciu wysokiej liczby wirusów
jest już nieuleczalny. Dlatego też zalecane jeszcze rok temu
kuracje trójlekowe – są obecnie zastępowane przez znacznie
bardziej skuteczne kuracje czterolekowe..
Zwykle
w skład takiej terapii wchodzę dwa analogi nukleozydów (NRTI),
jeden nienukleozydowy inhibitor odwrotnej transkryptazy (NNRTI)
oraz inhibitor proteazy (PI) lub dwa NRTI i dwa (PI).
|
| Jak
pokonać barierę oporności? |
Okazuje się, że wirusy HIV, podobnie jak bakterie trwale zachowują
nabytą odporność na leki. Coraz częściej się zdarza, że pacjent,
podejmujący po raz pierwszy leczenie zarażony jest wirusami
HIV już “uodpornionymi” na jeden lub więcej możliwych
do zastosowania leków. Zlekceważenie tego faktu i przyjmowanie
specyfiku na który wirus jest “uodporniony”- to
nie tylko wyrzucenie pieniędzy “w błoto”, lecz
co najważniejsze - drastyczne zmniejszenienie szansy na wyleczenie.
Na pytanie
- jak uniknąć pomyłki - medycyna oferuje precyzyjne testy
diagnostyczne - tzw.wrażliwości wirusów HIV na leki.
Testy te pozwalają ustalić, czy wirus wykryty u chorego jest
oporny na dany lek, czy też odwrotnie - lek hamuje jego rozwój.
Dzięki temu można dobrać leki skuteczne i kuracja owocuje
malejącą ilością wirusów HIV we krwi oraz zdrowieniem pacjenta.
Niestety, w Polsce kasy chorych nie uwzględniają jeszcze tego
oczywistego faktu, co stawia pod znakiem zapytania decyzje
lekarza tam, gdzie pacjent nie może sam zapłacić za diagnozę.
(Dzieje się tak pomimo, że koszty diagnozy są wielokroć niższe,
niż refundowane leki, za które kasa płaci, a które mogą być
bezużyteczne).
Nie
mniej ważna dla skuteczności terapii jest stała kontrola liczby
wirusów we krwi (czyli tzw poziomu. wiremii).
Pomimo wysokiej
wrażliwości na testowane leki na początku kuracji - enzymy
wirusa mogą wkrótce ulec mutacji i uodpornieniu. Generalną
zasadą jest więc przeprowadzenie pierwszej kontroli oporności
wirusów na zastosowane leki już po 3-4 tygodniach, następnej
po 16 tygodniach i kolejnych, co 3 miesiące. Tylko taki stały
nadzór pozwala ocenić, czy zestaw leków, a zatem i cała kuracja
jest skuteczna. Jeśli liczba wirusów we krwi obniży się poniżej
50 kopii wirusa w 1 ml krwi, zaś limfocytów T CD4+ mieści
się w optymalnym przedziale 350-500 w 1 ml krwi można mówić
o sukcesie. Sytuacja odwrotna - wzrost liczby wirusów świadczy
o pojawieniu się ich oporności na jeden lub więcej leków
i o konieczności zastąpienia go innym, skutecznym.
Ze względu na decydujący wpływ lekooporności
wirusów HIV i ich poziomu we krwi w ocenie skuteczności leczenia
zakażonych pacjentów firma Roche opracowała specjalny
program diagnostyczny o nazwie FortoGene. W ramach tego programu
przewiduje się darmowe badanie pacjenta, zarówno przyd rozpoczęciem
kuracji, jak i w jej trakcie pod kątem wrażliwości wirusa na
zażywane leki. (Program ten jest zaadresowany zarówno do pacjentów,
jak i lekarzy). Można mieć nadzieję na to, że chorzy z Polski,
dzięki temu programowi będą znacznie skuteczniej leczeni.
|
| Pacjent
pomaga sam sobie |
Najważniejszym
zadaniem pacjenta jest, możliwe wczesne wykrycie wirusa. Kiedy
zbyt późno wykryjemy chorobę – nawet najlepsza terapia
może być nieskuteczna. Na przykre objawy uboczne leku
nakładają się wówczas infekcje wynikłe z zaniku odporności
na niegroźne dotąd bakterie i wirusy. Po przekroczeniu liczby
100 000 kopii wirusa HIV w 1 ml krwi i braku wspomnianych
wyżej limfocytów T CD4+ szanse na zachowanie zdrowia stają
się nikłe. Odwrotnie, im wcześniej wykryjemy chorobę i zaczniemy
ją leczyć przy niskim poziomie viremii – tym większe
są szanse wyleczenia.
Nie
mniej ważnym zadaniem jest dokładne stosowanie się do zaleceń
lekarza. Nie jest to proste, bowiem harmonogram terapii przypomina
rozkład jazdy pociągu na dość długiej i skomplikowanej trasie.
Jednak spełnienie prawie wszystkich zaleceń w 90-95% - daje
aż 80% spadek liczby retrowirusow HIV i wzrost liczby limfocytów
o 60%!. Spełnianie wymogów w 70% lub nieco poniżej, powoduje
niebezpieczne dla zdrowia zmniejszenie się liczby limfocytów
i utrzymywanie się wiremii na dotychczasowym, niezadowalającym
poziomie.
Ważne
jest też wzajemne zrozumienie i dobry kontakt pomiędzy lekarzem
i pacjentem. Udowodniono np. że pacjenci w wielu przypadkach
są w stanie postawić sobie znacznie większe wymagania dotyczące
kuracji, niż to się wydaje możliwe lekarzom. To ważne, bowiem
ich realizacja zmniejsza również niektóre dotkliwe objawy uboczne
kuracji. Jeszcze bardziej ważna jest wiedza o chorobie i jej
uwarunkowaniach, gdyż ułatwia kontakt z lekarzem i uświadamia
wagę jego zaleceń. |
|