|
Ostatnio rozgorzała istna burza na temat vilcacory, rośliny
o nazwie łacińskiej Uncaria tomentosa, a w Polsce znanej
jako koci pazur, pochodzącej z Południowej Ameryki. Również w "Wiadomościach
Zielarskich" ukazały się artykuły dotyczące książek, które są bestsellerami
rynku księgarskiego: "Vilcacora leczy raka" i "Bóg nam
zesłał vilcacorę" obie wydane przez Tower Press z Gdańska.
Lekarze onkolodzy są przerażeni oddźwiękiem, jaki wywołały
te książki w naszym społeczeństwie,
a szczególnie wśród chorych na nowotwory. Ci ostatni będą próbowali
zażywać vilcacorę, licząc na cudowne uzdrowienie. A tu niestety
liczy się czas i im szybciej pacjent zdecyduje się na operację lub
chemioterapię, tym mogą być lepsze efekty i rokowania.
Rozreklamowana vilcacora stała się więc z jednej strony panaceum
na raka, z drugiej obiektem ataków lekarzy i naukowców. Prawdą jest
bowiem, że jej działanie przeciwnowotworowe nie poparte zostało
żadnymi badaniami klinicznymi prowadzonymi w Polsce i dlatego
nie może być traktowana na równi z innymi uznanymi roślinami działającymi
cytostatycznie.
Vilcacora nie jest alternatywną metodą leczenia nowotworów wobec
onkologicznych zabiegów chirurgicznych, chemio- i radioterapii
- podkreślał na konferencji prasowej przedstawiciel wydawnictwa
Tower Press, podobnie jak grupa współpracujących z nim lekarzy.
"Kuracja ziołowa, w tym vilcacorą, może natomiast uzupełniać
takie leczenie. Jest także jedyną szansą i nadzieją dla chorych,
którzy z różnych względów (na przykład z powodu zaawansowanego
wieku) są dyskwalifikowani jako pacjenci klinik i szpitali onkologicznych."
Lek z vilcacory został złożony do rejestracji w Instytucie Leków.
Jaki będzie finał i czy zostanie zarejestrowany, jeszcze nie wiadomo.
Jednak bez badań klinicznych wymaganych w takich przypadkach, nikłe
są szanse na pojawienie się preparatu z vilcacory w aptekach i sklepach
zielarskich. Można oczywiście zamówić lek pod wskazanym przez wydawnictwo
Tower Press londyńskim telefonem, ale jaki jest skład oferowanej
przesyłki do końca nie możemy być pewni.
Jak więc odnieść się do vilcacory, czy chorzy mogą, czy nie powinni
jej stosować?
Badania związków chemicznych były w Europie prowadzone w dwóch
ośrodkach - w Austrii i Szwecji i nie ulega wątpliwości, że liana
zawiera bardzo cenne substancje, które z powodzeniem mogą być
wykorzystywane w leczeniu niektórych schorzeń, np.: reumatoidalnym
zapaleniu stawów, alergiach, w infekcjach wirusowych (opryszczka)
i bakteryjnych (półpasiec), jako lek wzmacniający układ odpornościowy
oraz wspomagające w chorobach nowotworowych. Tu przytaczamy fragment
odpisu z badań naukowych (Austria) przedstawionych dziennikarzom
na konferencji prasowej:
"Kilkunastu lekarzy rodzinnych z Austrii, w tym jeden specjalizujący
się w chorobach nowotworowych stosował preparat Uncaria tomentosa
u chorych na nowotwory jako leczenie wspomagające - w niektórych
przypadkach dłużej niż 10 lat. Przeciętnie ok. 200 pacjentom rocznie
z różnymi chorobami nowotworowymi (raki, mięsaki, potworniaki, chłoniaki,
białaczki) lekarze podają preparat Uncaria tomentosa równolegle
z konwencjonalnymi metodami leczenia. Doniesienia na ten temat potwierdzaj,
iż podawanie preparatu powoduje wyraźną poprawę jakości życia i
lepszą tolerancję chemioterapii i radioterapii, a w szczególności
zmniejsza nudności, gwałtowne wahania ciśnienia krwi, skraca okresy
odzyskiwania pełni sil między cyklami leczniczymi oraz zmniejsza
podatność na infekcje. Według doniesień lekarskich widoczne jest
również wydłużenie okresu przeżycia pacjentów oraz współczynnika
przeżycia.
Brzmi to bardzo zachęcająco, lecz pamiętajmy, że chorym należy
podawać lek standaryzowany na zawartość substancji czynnych
i według zaleceń lekarza lub podanych na ulotce. W Austrii,
skąd pochodzą owe doniesienia, preparat sprzedawany jest w aptekach
wyłącznie na receptę. Dowolność w stosowaniu sproszkowanego surowca
może wcale nie przynieść oczekiwanych efektów, a jak twierdzą specjaliści
onkolodzy, kto wie, czy nie zaszkodzić.
Przede wszystkim więc należy pamiętać, że vilcacora nie jest
lekiem alternatywnym w leczeniu metodami konwencjonalnymi. Może
jedynie wspomagać leczenie, ale na wyniki badań klinicznych
potwierdzających takie działanie preparatu należy jeszcze poczekać.
Wydawnictwo Tower Press w swoim oświadczeniu podaje: "Niewątpliwie
potrzebne są dalsze badania nad vilcacorą, w tym badania kliniczne.
Sądzimy, że podjąć się ich powinien zespól Lekarzy z Centrum Onkologii,
jako placówki szczególnie do tego zadania predystynowanej. Tower
Press, będące wydawnictwem nie zaś placówką naukową, deklaruje wszechstronną
pomoc i wsparcie finansowe dla takich badań".
No cóż, skoro substancje przeciwnowotworowe skuteczne w leczeniu
tej choroby zawierają inne znane nam rośliny, np. barwinek różowy
i cisy, to czemu nie miałaby vilcacora dołączyć do ich grona. Wypada
uzbroić się w cierpliwość, a tymczasem naturalnych substancji przeciwnowotworowych
szukać w owocach, warzywach i rodzimych roślinach leczniczych.
Grażyna Ciołkowska-Paluch
Wiadomości Zielarskie 6/2000
|